Ciało pamięta – o czym właściwie mówimy w terapii, kiedy mówimy o ciele?

Ktoś opowiada o trudnym wydarzeniu spokojnym, opanowanym głosem, i w tym samym momencie zaciska dłonie na kolanach albo nieświadomie garbi ramiona, jakby chciał się zmniejszyć, zniknąć trochę z pola widzenia. Słowa mówią jedno, ciało co innego – i to właśnie ciało, dużo częściej niż nam się wydaje, mówi prawdę pierwsze.

 

Często myślimy o sobie tak, jakbyśmy byli głową z dołączonym do niej ciałem, które trzeba tylko nakarmić, przespać i od czasu do czasu wyprowadzić na spacer. Tymczasem to, czego doświadczamy, zapisuje się nie tylko w myślach i obrazach, które później sobie przypominamy, ale też w napięciu mięśni, w sposobie oddychania, w tym, jak trzymamy barki, kiedy ktoś podnosi głos w naszej obecności. Ciało nie zapomina łatwiej niż umysł, czasem wręcz przeciwnie – pamięta o wiele dłużej, bo nikt go nigdy wprost nie zapytał, co właściwie przeżyło.

 

W gabinecie wiele uwagi poświęca się temu, co dzieje się w ciele akurat teraz, a nie wyłącznie historii, którą ktoś opowiada słowami. Bo kiedy ktoś mówi o rodzicu i nagle jego głos cichnie, a oddech robi się płytszy, to może być sygnał, że dotknęliśmy czegoś, co wciąż jest żywe, i co wpływa na obecny sposób doświadczania siebie. Ciało wciąż reaguje na wydarzenie, które formalnie należy już do przeszłości.

 

Napięcie w karku, ściśnięty żołądek, płytki oddech, który sam z siebie nie chce się pogłębić – to nie są przypadkowe dolegliwości, choć z pozoru może się tak wydawać. To język, którym ciało próbuje powiedzieć coś, czego sami często nie jesteśmy w stanie świadomie wyrazić słowami. Na przykład osoba, która w dzieciństwie nie mogła swobodnie płakać, bo nikt wokół nie miał na to przestrzeni, ani cierpliwości, może jako dorosły człowiek nosić w sobie to nieuwolnione napięcie przez lata. Często nawet nie łączy go z żadnym konkretnym wspomnieniem, tylko odczuwa jako dziwną, uporczywą przypadłość.

 

Praca z ciałem w terapii to rodzaj uważności – polega na aktywnym zauważaniu tego, co zmienia się w nas, w chwili, gdy pojawia się trudny temat. Kiedy szczęka nagle się zaciska, choć nikt o to nie prosił, kiedy plecy zaokrąglają się a barki unoszą, kiedy pojawia się jąkanie, bądź spoglądanie w bok, by uniknąć kontaktu wzrokowego. Już samo nazwanie tego, co się dzieje, np. „czuję ucisk w klatce piersiowej”, potrafi przynieść wgląd do czego żadna, nawet najbardziej precyzyjna analiza słowna by nie dotarła. Ciało, kiedy w końcu ktoś je naprawdę wysłucha, potrafi opowiedzieć więcej niż niejedna godzina rozmowy zbudowanej wyłącznie z faktów i dat.

 

Wracanie do ciała bywa niewygodne. Czasami dużo łatwiej zostać w głowie i tłumaczyć sobie wszystko racjonalnie, bo to daje przynajmniej pozory kontroli. Poczucie czegoś w brzuchu czy w gardle jest trudniejsze, bo tam nic się nie da wytłumaczyć – tam po prostu trzeba to poczuć, bez gwarancji, że będzie to przyjemne. A jednak właśnie tam, w tym niewygodnym, cielesnym miejscu, najczęściej kryje się to, co naprawdę potrzebuje uwagi.

 

 

 

Autorka: Aleksandra Zaborowskaia